www.prowokacja.wordpress.com

weaker than the palest blue

Opublikowany w Dom, Gadanie, Gdańsk, Introspekcje, Muzyka przez Prowokacja w dniu maj 9, 2008

jako że dawno nie pisałam, a i dziś jest taki dzień dziwny, to odpalam sobie wordpressa i proszę. zobaczymy co z tego wyniknie.

przed momentem zakleiłam sobie plastrami z Kubusiem Puchatkiem i spółką sześć bąbli na palcach u stóp. pomimo komplikacji w postaci urwania sznureczka od torebki wypiłam herbatkę, a teraz siedzę sobie i walę łbem w blat, ujmując to metaforycznie. nikt się do mnie nie odzywa, dom jest pusty, zimne powietrze wpada przez okno, a ja siedzę w rozpiętej koszuli, śpiewam sobie co się tam nawinie, aktualnie George Dorn Screams, tak wieczorowo i melancholijnie, powiedzmy /Your eyes stare at me Eyes stare at me And can’t you see I’m nothing less I’m nothing more than this/.

lubię czasem poudawać, że jestem zajebista.

(zdjęcia będą, jak mi wróci ochota i czas się znajdzie.)

0:54 / 3:20

Opublikowany w Dom, Gadanie, Introspekcje, Muzyka, Zdjęcia przez Prowokacja w dniu kwiecień 19, 2008

W reklamach mętne zaklęcia
Podręczniki do sztuczek o życiu
Bulwary śpiewają o średniej sytuacji
Wszystko układa się w jedną czytelną myśl

siedzę sobie, śpiewam z Muchami /genialne są do tego/, i co jakiś czas parskam śmiechem w kubek z czwartą czy piątą herbatą z rzędu.

cieszę się cholernie, że po środzie będzie już luźniej, tak mi się przynajmniej wydaje. i w ogóle wiosna, nie? kurde.

Otagowano z:, , ,

Virginia Avenue

Opublikowany w Dom, Gdańsk, Introspekcje, Miasto, Muzyka, Przyjaciele, Wypady, Zdjęcia przez Prowokacja w dniu luty 8, 2008

Let me tell you that I’m dreaming to the twilight, this town has got me down
I’ve seen all the highlights, I’ve been walking all around
I won’t make a fuss, I’ll take a Greyhound bus, carry me away from here:
Tell me, what have I got to lose?

 

zasadniczo, to mogłabym w kółko pisać, jak to mi się nie chce, ale po co właściwie.

tak więc dziś, dziś po szkole przydreptała do mnie Natalina. wypiłyśmy herbatkę, i ruszyłyśmy na podbój świata. nawet nie wiedziałyśmy, w którą stronę, ale – czy to istotne? ojcu powiedziałam, że idziemy urżnąć się w krzaki, i żeby nie spodziewał się mnie przed rankiem. swoją drogą, już wiem, czemu jak wróciłam, od razu było “Chuchnij!”.

zawędrowałyśmy w stronę Alfy, a potem do chałupiny Beaty. Natalia spieprzyła niespodziankę, wysyłając jej przez pomyłkę esemesa, hahah. ale to nic. u Bety następna herbata, i wspominanie – o staaaary! ale się uśmiałyśmy. strasznie śmieszna była ta 1. klasa gimnazjum, i ludzie wtedy. teraz też są, ale cii. stwierdziłam, że nie dość, że w 1. i 2. klasie wyglądałam już TOTALNIE koszmarnie, to jeszcze do tego głupia byłam jak Cię mogę, hahah. normalnie żal mi dupę ściskał, jak o tym myślałam.
szybko to zleciało.

poza wszystkim, mam taką uroczą kaszanę w głowie, łohoh. ale przynajmniej nastrój ostatnio jakiś taki stabilniejszy, a w ogóle to sama nie wiem. nic już nie mówię.

a tu, Proszę Państwa, starocie – z wakacji – wygrzebałam.