rozkminy autobusowe
w autobusie, trwa obserwacja młodego mężczyzny w pięknym ortalionowym odzieniu
- ciekawe, co taki dres ma w głowie. i jak on nie marznie w tych spodniach.
- może one trzymają ciepło. wiesz, taki termos. dresowy.
to mi chodzi po głowie od kilku dni:
look at me oh look at me is this the way i’ll always be
oh no, oh no
now i pray that somebody will quickly come and kidnap me
oh no, oh no
everyday i lie awake and pray to god today’s the day
oh no, oh no
here i am oh here i am oh when will someone understand?
oh no, oh no
w prawo, Hugo, w prawo!
łikend w Morągu, wieczór pierwszy:

dzień i wieczór drugi. matkobosko, na koniec było tak zimno, że myślałam, że zaraz płuca wypluję. ale wtedy ktoś (Kamil?) wpadł na genialny pomysł, żeby pójść do Lidla, i 15 minut wybierać cośtam do kupienia. oczywiście Lidl był zamknięty już, po drodze spotkaliśmy stadko dresów, potem była akcja z klatką schodową, itak dalej. nie chce mi się pisać, teraz.

i z niedzieli taki bzdet:

gupkiiii.



2 komentarzy