www.prowokacja.wordpress.com

all I want, all I need

Opublikowany w Działka, Gadanie, Gdańsk, Introspekcje, Miasto, Muzyka, Przyjaciele, Retrospekcje, Wyjazdy, Wypady, Ymprezy, Zdjęcia, Znajomi przez Prowokacja w dniu wrzesień 18, 2008

na początek:

Visions of you or pictures in tabloids
I’ve seen no way out since I was a boy
Hold on to something that I know is near
Feeling much closer to holding my tears

Banter that shoots me through cannons and spillways
Forests and nights as I walk through these hallways
Kaleidoscopes eyes of killers come near
Feeling less desperate to hold in my fear

I need your love

Visions of you or pictures in tabloids
I’ve seen no way out since I was a boy
Hold on to something that I know is near
Missing the point as I fall through these years

I need your love

All I want, All I need

znów się nazbierało, cholera. no to od początku – druga część smartów, jakoś tak, że dzień piąty i szósty, albo czwarty i piąty, nie pamiętam.

siódmy, chyba:

ósmy:

dziewiąty?

a potem był chyba najciekawszy wieczór. cii…

teraz to w ogóle inna historia – ostatni łikend wakacji, Natala i ja, Maćka pomińmy.

tak więc genialne umierające już z głodu dzieci około godziny dwudziestej pierwszej zabrały się za robienie pizzy. naprawdę muszę mówić, o której była gotowa?

taaa… no i tam takie różne rzeczy.

i tak najfajniej było o wpół do trzeciej, kiedy okrutnie styrane wkopałyśmy się pod kołdry.

- Natala! Chodź na dwór!

- Nieeee chce mi się, musiałabym się przebrać i w ogóle…

- No choodź.

- Okej.

wstałyśmy i poszłyśmy. i zaczęło się bieganie po ulicach i boiskach bez koszulek i (w moim przypadku) spodni, wchodzenie na drzewa, kładzenie się na ziemię, szukanie znaku drogowego, który ostatnio leżał luzem w okolicy Obrońców Wybrzeża, i takietam.

- Jezu, idziemy koło mojego domu…

- (chrupp) Zabiłam ślimaczka…

- …gdyby moi rodzice wiedzieli, że teraz tu jestem…

- Ups.. następnego.

no i teraz obóz integracyjny ze szkoły, bla-blabla.

to zdjęcie z butami było robione na specjalne zamówienie – uwaga – Krzysia? bo nie pamiętam już

w drugi poniedziałek września była noc u Natalki. tańce, śpiewanie (trzecie zdjęcie – co Natala trzyma w szufladzie?) i w ogóle standart.

rano do szkoły. to był ciężki dzień

hahhaha, teraz chyba najlepsze ze wszystkiego, przynajmniej najlepsze w ostatnim czasie, bo smarty to już ponad miesiąc temu. urodziny Tomka-Lesia-moje. te konkretnie Tomka.

a następnego dnia pojechaliśmy na działkę kontynuuować.

taaa… to było coś ;d uwielbiam Was.

podstawowe zasady bezpieczeństwa…

Opublikowany w Działka, Gdańsk, Introspekcje, Miasto, Wyjazdy, Zdjęcia przez Prowokacja w dniu lipiec 23, 2007

…czyli zawsze zamykaj drzwi, śpiąc na działce.

ale od początku, był weekend, więc znów mnie tam wywieźli. och luz, przyjechała ciotka z wujkiem + Julka, ognisko do trzeciej w nocy, likier czekoladowy – kurna, boski był – i rozmowy niekoniecznie poważne. wtajemniczać nie będę, no, w każdym razie, miałam plan genialny – pójdę spać trochę wcześniej, to zasnę spokojnie, nie będę wsłuchiwać się w ciszę za drzwiami, zero stresu, bla bla. mamuśka już zdążyła stwierdzić, że chyba mam fobię, a to pewnie już się kwalifikuje na kolejną wizytę u psychologa, haha. więc wychodzę z domu, usiadłam koło nich, czysto teoretycznie to chciałam się tylko pożegnać. no, ale siadłam, zaczęłam słuchać, no same ciekawości opowiadali. więc zostałam. do trzeciej. no i kurna, nici z mojego genialnego planu.

położyłam się jakoś bardziej na luzie niż zwykle, zmęczona już trochę byłam, i szybko zasnęłam. obudziłam się gdzieś w okolicach piątej, może szóstej, no, w każdym razie – świtało już. ptaszki śpiewały, wcisnęłam się głębiej w kołdrę, uśmiechając się pod nosem, i nagle uświadomiłam sobie, że coś nie gra. ptaszek dziwnie śpiewał. no i zauważyłam, że, to głupie, ale latał sobie w domu. obijał się o szyby, więc jęknęłam głośno:

- Tata, wypuść go! – na co odezwała się też mama [czyli że niby większość nie spała?].
- Arek, on się biedny obija o szyby!

tata pomruczał pod nosem i nic. więc ja, dzielna, bohaterska, bla bla, poszłam i otworzyłam drzwi. ale kurna, zmęczona byłam, spać mi się chciało, no to wróciłam do łóżka. a drzwi zostały otwarte…

o dziwo, przeżyłam.

kocham biegać po krzakach.