Hirnsäge – Kopfsäge
Lady sing the blues so well
As if she mean it
As if it’s hell down here
In the smoke-filled world
Where the jokes are cold
They don’t laugh at jokes
They laugh at tragedies
lata! lata mi trzeba. zima to wcale nie moja pora, jak mogłam tak w ogóle kiedykolwiek powiedzieć?! moja jest późna wiosna, wczesne i późne lato. tak najbardziej.
głupie to trochę. wystarczy, że słońce się pokaże, i od razu się człowiekowi lepiej robi, heheh. – chociaż w sumie, nie narzekam.

lubię to zdjęcie - nie wiem czemu. wygrzebałam je ostatnio na dysku, i jeśli wierzyć nazwie i tak dalej, to ustrzeliłam je 27 maja. jakoś tak… dawno temu się to wydaje ;<
a w ogóle to zapomniałam, żeby kurr-rna nie rzucać torbą.

a i chciałabym podziękować dzieffczynkom moim kochanym za sobotę, jesteście wielkie! kocham Was bardzo.
ostatnio
zacznę od początku, bo mam trochę zaległych zdjęć, a w ogóle to dawno ich tu nie było.
Piątek 20.12.2007:
po tych pseudowigiliach w szkole wybrałyśmy się na pizzę. a potem do kina. opisywać nie będę – dalej będzie trochę ciekawiej.

tak, sala była pusta.
Sobota, 29.12.2007:
tamtego dnia miały się odbyć dwa pierwsze razy Agnieszki: jeden w lumpeksie, a drugi w barze mlecznym. za wizytę w szmateksie przyznałyśmy jej ocenę 2, tylko po to żeby zdała /tak byś dostała 1+ : D/. zobaczyć Agę kręcącą się między wieszakami z taaaką miną, bezcenne. i potem, jak już wracałyśmy:
- Czemu oni wszyscy się tak na nas gapią?…
- Oni wiedzą, jesteśmy napiętnowane!
bar z kolei – był zamknięty. uratowały nas zapiekanki xxl /olbrzymi błąd, nie próbujcie/. dojechałyśmy do domu, gdzie się rozjechałyśmy prawie każda w prawie każdej stronę. a pootem, ooo…
gdzie idziemy? na Zaspę!
okej.
po drodze zrobiłyśmy sobie przystanek w tunelu, zimno było.
Ada:
- Ciekawe, co powiedzieliby ludzie, którzy by przechodzili obok, gdyby usłyszeli: “no przestań ją już gwałcić” i “jeszcze raz, jeszcze raz!”
i wtedy do tunelu wbiegł pies. o, trzeba było nas widzieć, jak rzuciłyśmy się do schodów, żeby tylko nikt nas nie zauważył.
Aga:
- Mały jest?
- No, ale jakiś taki gruby.
nie pytać.
idąc dalej w kierunku Zaspy:
Ada:
- To on, poznaję po psie!
buehehe. co dalej było? bo już sama nie pamiętam…

zdjęcia z komórki – aparatu nie wzięłam. a te małe to dlatego, że mi się sam rozmiar zmienia przy robieniu /serio!/
a dziś rano podziwiałam świat z perspektywy mojego łóżka.

Aducha kazała mi dopisać: to było w piątek bodajże, Aga chciała się wykręcić od spotkania z kimś-tam, i mówi, że są z nią koleżanki. na to Ada razem ze mną:
- Jest nas pięćdziesiąt!
- Sześćdziesiąt!
- Jesteśmy lesbijkami!
- Wolność, wolność!
- Śmierć homofobom!
to trzeba było zobaczyć – tyle.
