www.prowokacja.wordpress.com

poczytaj mi mamo

Opublikowany w Bzdety, Gadanie, Znajomi przez Prowokacja w dniu listopad 19, 2009

wczoraj kiedy wychodziłam ze szkoły, zaczepił mnie Piotrek:

- Olusia… idziesz z nami na rower?

- …?

- (charakterystyczny gest podnoszenia butelki do ust)

- aaaa, czytać idziecie. nie no, dziś nie mogę akurat. poczytajcie trochę za mnie, jakieś jedno opowiadanko.

- nie jestem pewien, czy się tak da, bo wiesz – jak my wejdziemy do biblioteki…

Otagowano z:,

ale jak to

Opublikowany w Bezsens, Gadanie przez Prowokacja w dniu wrzesień 23, 2009

lekcja przedsiębiorczości, oglądamy piramidę Maslowa

Łukasz:

widzisz, Ola, co tu jest na samym dole? potrzeby fizjologiczne, nie buty.

Otagowano z:,

all I want, all I need

Opublikowany w Działka, Gadanie, Gdańsk, Introspekcje, Miasto, Muzyka, Przyjaciele, Retrospekcje, Wyjazdy, Wypady, Ymprezy, Zdjęcia, Znajomi przez Prowokacja w dniu wrzesień 18, 2008

na początek:

Visions of you or pictures in tabloids
I’ve seen no way out since I was a boy
Hold on to something that I know is near
Feeling much closer to holding my tears

Banter that shoots me through cannons and spillways
Forests and nights as I walk through these hallways
Kaleidoscopes eyes of killers come near
Feeling less desperate to hold in my fear

I need your love

Visions of you or pictures in tabloids
I’ve seen no way out since I was a boy
Hold on to something that I know is near
Missing the point as I fall through these years

I need your love

All I want, All I need

znów się nazbierało, cholera. no to od początku – druga część smartów, jakoś tak, że dzień piąty i szósty, albo czwarty i piąty, nie pamiętam.

siódmy, chyba:

ósmy:

dziewiąty?

a potem był chyba najciekawszy wieczór. cii…

teraz to w ogóle inna historia – ostatni łikend wakacji, Natala i ja, Maćka pomińmy.

tak więc genialne umierające już z głodu dzieci około godziny dwudziestej pierwszej zabrały się za robienie pizzy. naprawdę muszę mówić, o której była gotowa?

taaa… no i tam takie różne rzeczy.

i tak najfajniej było o wpół do trzeciej, kiedy okrutnie styrane wkopałyśmy się pod kołdry.

- Natala! Chodź na dwór!

- Nieeee chce mi się, musiałabym się przebrać i w ogóle…

- No choodź.

- Okej.

wstałyśmy i poszłyśmy. i zaczęło się bieganie po ulicach i boiskach bez koszulek i (w moim przypadku) spodni, wchodzenie na drzewa, kładzenie się na ziemię, szukanie znaku drogowego, który ostatnio leżał luzem w okolicy Obrońców Wybrzeża, i takietam.

- Jezu, idziemy koło mojego domu…

- (chrupp) Zabiłam ślimaczka…

- …gdyby moi rodzice wiedzieli, że teraz tu jestem…

- Ups.. następnego.

no i teraz obóz integracyjny ze szkoły, bla-blabla.

to zdjęcie z butami było robione na specjalne zamówienie – uwaga – Krzysia? bo nie pamiętam już

w drugi poniedziałek września była noc u Natalki. tańce, śpiewanie (trzecie zdjęcie – co Natala trzyma w szufladzie?) i w ogóle standart.

rano do szkoły. to był ciężki dzień

hahhaha, teraz chyba najlepsze ze wszystkiego, przynajmniej najlepsze w ostatnim czasie, bo smarty to już ponad miesiąc temu. urodziny Tomka-Lesia-moje. te konkretnie Tomka.

a następnego dnia pojechaliśmy na działkę kontynuuować.

taaa… to było coś ;d uwielbiam Was.