w skrócie
ludzie w tramwajach są głupi, nos mnie piecze od smarkania, co wieczór nie mogę zasnąć i nawet czekolada straciła smak.
in mat-fiz style
otrzęsiny we drugim el-o

(dobra więcej mi się nie chciało + reszta zdjęć jest beznadziejna)
znów o autobusach, pośrednio
co to w ogóle ma być, ta dzisiejsza pogoda?
w czasie najgorszego wiatru + deszczu miałam niewątpliwą przyjemność stać z Natalą na przystanku autobusowym. po sprawdzeniu rozkładu i stwierdzeniu, że najbliższego 199 mamy 15 minut, jedynym dopuszczalnym wyjściem wydawałoby się załamać. ale nie nam! Natala wyciągnęła z kieszeni swojego ajfona trzy-gje /podobno funkcjonuje on też pod nazwą “Nokia 3310″/ i rozpoczęłyśmy tańce połączone ze śpiewem do hitów takich jak “Mozart 40″ czy też “Knick Knack”. skończyło się tak, że wszyscy, którzy zawinęli na nasz przystanek po pół minuty byli już w drodze na następny
[edit]
aha, i zapomniałam dodać, że kiedy już zdążyły nam poodmarzać stopy i takietam, przyuważyłyśmy daleeeko na horyzoncie autobus. powstrzymując się od umarcia (?) ze szczęścia, czekałyśmy na niego. niestety kiedy podjechał, okazało się, że to zjazd do bazy. i jeszcze na dodatek ochlapał Natalę kałużą.
to by było na tyle.
1 komentarz