weaker than the palest blue
jako że dawno nie pisałam, a i dziś jest taki dzień dziwny, to odpalam sobie wordpressa i proszę. zobaczymy co z tego wyniknie.
przed momentem zakleiłam sobie plastrami z Kubusiem Puchatkiem i spółką sześć bąbli na palcach u stóp. pomimo komplikacji w postaci urwania sznureczka od torebki wypiłam herbatkę, a teraz siedzę sobie i walę łbem w blat, ujmując to metaforycznie. nikt się do mnie nie odzywa, dom jest pusty, zimne powietrze wpada przez okno, a ja siedzę w rozpiętej koszuli, śpiewam sobie co się tam nawinie, aktualnie George Dorn Screams, tak wieczorowo i melancholijnie, powiedzmy /Your eyes stare at me Eyes stare at me And can’t you see I’m nothing less I’m nothing more than this/.
lubię czasem poudawać, że jestem zajebista.
(zdjęcia będą, jak mi wróci ochota i czas się znajdzie.)