www.prowokacja.wordpress.com

love is blue

Opublikowany w Dom, Gadanie, Gdańsk, Introspekcje, Zdjęcia przez Prowokacja w dniu luty 27, 2008

I’m a New Yorker, what is true?
Part-time joker, nothing new
I’m a New Yorker, there’s no clue
Day sleep-walker, missing you

 

średnio jest, generalnie. czasem czuję się rewelacyjnie, czasem beznadziejnie, więc średnio – jest średnio.

a od kilku dni nie mogę na siebie patrzeć. nie-mo-gę. wyglądam przekoszmarnie, najchętniej chodziłabym w papierowej torbie na łbie, a w niektórze dni dorzuciłabym jeszcze worek po kartoflach na całą resztę. jak tak dalej pójdzie, to chyba przestanę wychodzić z domu.

no dopsz, nie chodzi o wygląd tylko oczywiście, ale już nie będę gadać. po co.

ale za to pochwalę się, że wybuchnęłam przed chwilą żarówkę, nawet. ha!

zdjęcie adekwatne do obecnego nastroju, myślę.

ażdziwnealeniemampomysłudziś.

Opublikowany w Bezsens, Dom, Zdjęcia przez Prowokacja w dniu luty 14, 2008

robię porządki [!] w portfelu. moje znaleziska:

dwie karty bankomatowe, jedna nieważna nawet ;<,
naklejka z Pikaczu,
legitymacja,
patyczek od Big Milka – też nawet nieważny,
piórka sztuk trzy,
zasuszone kwiatki /dostałam je od Agi w maju, żebym nie była zła - pamiętam/,
zdjęcie mojej mamy sprzed 20 lat i drugie Jasia w krótkich włosach - hahahaha, boskość w najczystszej postaci,
wycinek z horoskopu, który mi idealnie pasuje /bez komentarzy, tak? hah/
znaczek pocztowy za 1,35 zł, z Gorzowem Wielkopolskim,
plastry sztuk dwie,
bilet autobusowy nieskasowany,
“Pomoc w sytuacjach awaryjnych” – to coś od Orendż,
naklejka z kotem norweskim /a skąd ona tu/,
kartka papieru z napisem “Roland Topor”,
paragon z H&M, za “bieliznę tkaną”… haha, już wiem. prezent na mikołajki klasowe ;d,
bilety do kina – Katyń 8,50 zł i Dziewczyna moich koszmarów 14 zł,
bilet na kolejkę na Gubałówkę 7 zł,
bilet na kolejkę słowacką na Tatrzańską Łomnicę,
baaardzo schematyczny rysunek ucha – miałam pokazać, gdzie chcę kolczyki mieć,
plan lekcji mój,
dowód zapłaty za lekcje gry na gitarze, sztuk dwie,
lista zakupów na Sylwestra, hahah!,
pozwolenie na samodzielny powrót do domu po wycieczce, haha też,
paragon za bilet na koncert Hey, z tyłu napis ”14,30 Bet 3,40 Ag”,
paragon z Morąga za bluzkę, nie moją nawet ;<
paragon za dwie czekolady,
numer telefonu do szkoły języków, hm,
bilet do muzeum w Bytowie,
numer telefonu do p. Jagody od gitary

iiiii… 2,27 zł.

Otagowano z:, ,

Virginia Avenue

Opublikowany w Dom, Gdańsk, Introspekcje, Miasto, Muzyka, Przyjaciele, Wypady, Zdjęcia przez Prowokacja w dniu luty 8, 2008

Let me tell you that I’m dreaming to the twilight, this town has got me down
I’ve seen all the highlights, I’ve been walking all around
I won’t make a fuss, I’ll take a Greyhound bus, carry me away from here:
Tell me, what have I got to lose?

 

zasadniczo, to mogłabym w kółko pisać, jak to mi się nie chce, ale po co właściwie.

tak więc dziś, dziś po szkole przydreptała do mnie Natalina. wypiłyśmy herbatkę, i ruszyłyśmy na podbój świata. nawet nie wiedziałyśmy, w którą stronę, ale – czy to istotne? ojcu powiedziałam, że idziemy urżnąć się w krzaki, i żeby nie spodziewał się mnie przed rankiem. swoją drogą, już wiem, czemu jak wróciłam, od razu było “Chuchnij!”.

zawędrowałyśmy w stronę Alfy, a potem do chałupiny Beaty. Natalia spieprzyła niespodziankę, wysyłając jej przez pomyłkę esemesa, hahah. ale to nic. u Bety następna herbata, i wspominanie – o staaaary! ale się uśmiałyśmy. strasznie śmieszna była ta 1. klasa gimnazjum, i ludzie wtedy. teraz też są, ale cii. stwierdziłam, że nie dość, że w 1. i 2. klasie wyglądałam już TOTALNIE koszmarnie, to jeszcze do tego głupia byłam jak Cię mogę, hahah. normalnie żal mi dupę ściskał, jak o tym myślałam.
szybko to zleciało.

poza wszystkim, mam taką uroczą kaszanę w głowie, łohoh. ale przynajmniej nastrój ostatnio jakiś taki stabilniejszy, a w ogóle to sama nie wiem. nic już nie mówię.

a tu, Proszę Państwa, starocie – z wakacji – wygrzebałam.