z powrotem
po wizycie na placu zabaw, pierwszą ciekawszą rzeczą, którą dziś bez problemu mogę sobie przypomnieć, był spacer do Oliwy. oficjalnie robiłyśmy zdjęcia. a nieoficjalnie…

a potem pojechałam do Morąga. i wiecie, założę się, że żadne z Was tak naprawdę nie zna definicji bałaganu.

no i makao! w długie wieczory i noce, kiedy nie ma się wiele do zrobienia, zawsze się docenia takie głupie gry.

jak widać, dość malowniczo przerżnęłam. ma się to szczęście w kartach.
i w niedzielę: ‘uwaga, pociąg osobowy z Olsztyna do Gdańska wjedzie na tor trzeci przy peronie trzecim’. była 16:19. potem przesiadka w Elblągu, i o 19:09 byłam w domu.

tyle…
Ooo nie, tylko nie ja! Musiałaś wstawić moje zdjęcie ^^ Po co ludzi odstraszać ;P No, ale przynajmniej jedno od tylu jest;]
A gra w karty jest fajna, szczególnie w nocy cD